Przejdź do treści

Czy sztuczna inteligencja wyprowadzi nas z legacy? Historia COBOL-u i pewnego mema

Zacznę od tego, jak ten wpis powstał – bo sam ten proces jest jego morałem. Gdzieś przewinęła mi się rolka albo obrazek: programiści COBOL-a wylądowali na bruku, bo sztuczna inteligencja przepisała kod bankomatów i przestali być potrzebni. Zapamiętałem to jako fakt. Brzmiało wiarygodnie – w końcu wszyscy słyszeli, że AI pisze kod, a COBOL to synonim staroci.

Kiedy usiadłem, żeby to sprawdzić, okazało się, że takie wydarzenie się nie zdarzyło. Ale nie jest to też czysta bujda – mem został sklejony z trzech całkiem prawdziwych elementów, tak zręcznie, że aż szkoda było nie prześledzić szwów. A przy okazji trafiłem na coś ciekawszego niż sam mem: na pytanie, czy modele językowe faktycznie wyprowadzą nas ze starego kodu, i gdzie kończy się fakt, a zaczyna marketing.

Najpierw: czym jest COBOL i dlaczego wciąż liczy nasze pieniądze

COBOL (Common Business-Oriented Language) powstał w 1959 roku. Ma dziś 65 lat i jest starszy niż większość ludzi, którzy go dziś utrzymują. Projektowano go z jedną obsesją: żeby kod dało się czytać jak zdania, także komuś, kto nie jest programistą – księgowemu, audytorowi, menedżerowi. Stąd składnia, która dla dzisiejszego oka wygląda dziwnie:

MULTIPLY SALDO BY STOPA GIVING ODSETKI-ROK ROUNDED.
ADD ODSETKI-ROK TO SALDO.

To się czyta na głos. I to nie jest ozdoba – to była decyzja projektowa, która okazała się genialna w swoim zastosowaniu.

Bo COBOL ma jedną cechę, przez którą banki go pokochały i przez którą nie chcą go porzucić: liczy w systemie dziesiętnym stałoprzecinkowym. Deklarując pole jako PIC 9(9)V99, mówisz: dziewięć cyfr, przecinek, dwie cyfry po. Grosz jest groszem. Nie ma tu słynnego problemu 0,1 + 0,2 ≠ 0,3, który opisywałem przy liczbach zmiennoprzecinkowych – bo COBOL od początku nie używał do pieniędzy binarnych ułamków. Kiedy w grę wchodzą miliardy realnych transakcji, taka gwarancja jest warta więcej niż nowoczesna składnia.

Skala jest trudna do wyobrażenia. Szacuje się, że w produkcji pracuje setki miliardów linii COBOL-u – w bankach, ubezpieczeniach, systemach rezerwacji lotniczych i administracji państwowej. I stąd bierze się „wątek bankomatowy”: według danych przytaczanych przez Anthropic COBOL obsługuje około 95% transakcji bankomatowych w USA. Nie znaczy to, że bankomat mówi po COBOL-u – znaczy, że rozliczenie po drugiej stronie, w mainframe banku, kończy właśnie w tym języku.

Rozbieram mem na części

Mając już kontekst, wróćmy do rolki „AI przepisało bankomaty, COBOL-owcy na bruku”. Oto trzy prawdziwe elementy, z których ją złożono.

Element pierwszy: Anthropic faktycznie pisał o COBOL-u

W lutym 2026 Anthropic opublikował materiał o tym, jak Claude może pomóc w modernizacji systemów COBOL. To prawda – i stąd w memie wzięły się jednocześnie „AI” i „bankomaty” (bo to właśnie ten tekst przytacza statystykę 95%). Ale co ten materiał naprawdę mówi? Że AI potrafi skrócić najdroższą fazę modernizacji – rozpoznanie i zmapowanie tego, co stary system w ogóle robi – z lat do tygodni; że modernizację dałoby się liczyć „w kwartałach, nie w latach”.

Czego tam nie ma: ani jednego konkretnego banku, ani jednego przepisanego systemu bankomatów, ani słowa o zwolnionych specjalistach. To zapowiedź metody i obietnica oszczędności, a nie relacja z dokonanego faktu. Mem wziął obietnicę i opowiedział ją w czasie przeszłym.

Element drugi: prognoza o stawkach, która zamieniła się w „fakt”

Rok wcześniej, w lutym 2025, serwis dla finansistów pisał o kontraktorach COBOL-owych zarabiających od 100 do nawet (mitycznych) 400 dolarów za godzinę. I owszem, padło tam zdanie, że ich stawki mogą wkrótce runąć przez AI, a niektóre banki już wtedy tną kontraktorów, powołując się na sztuczną inteligencję.

Zwróć uwagę na czasownik: mogą runąć. To prognoza, przypuszczenie o przyszłości. W pamięci zbiorowej „stawki mogą spaść” po drodze straciło tryb przypuszczający i zamieniło się w „stawki spadły”, a potem w obrazek „specjaliści na bruku”. Klasyczna droga od ostrożnej prognozy do memu podanego jako fakt.

Element trzeci: rzeczywistość, która idzie w drugą stronę

Najciekawsze jest to, co mem pomija. Na początku 2026 popyt na programistów COBOL-a był wciąż wysoki – setki otwartych ofert, średnie wynagrodzenie rzędu 125 tysięcy dolarów rocznie, prognozy wzrostu zapotrzebowania na kolejną dekadę. Więcej: kiedy Anthropic zapowiedział przyspieszenie modernizacji, IBM publicznie ostudził entuzjazm, argumentując, że „dekad integracji sprzętu z oprogramowaniem nie da się zreplikować, przenosząc sam kod”.

Czyli w tym samym czasie, gdy krążył mem o wykoszonych COBOL-owcach, rynek płacił za nich coraz więcej, a jeden z największych graczy tłumaczył, dlaczego to wcale nie jest takie proste.

Co z tego wynika o AI i legacy – uczciwie

Rozbicie mema nie znaczy, że modele językowe są przy starym kodzie bezużyteczne. Znaczy tylko, że warto oddzielić to, co realnie potrafią, od tego, co się im przypisuje.

Gdzie AI faktycznie pomaga. Najdroższa część modernizacji legacy to nie pisanie nowego kodu, tylko zrozumienie starego – rozszyfrowanie, co robi nieudokumentowany system, po którym zostały tylko pliki źródłowe, a autorzy odeszli na emeryturę albo nie żyją. Modele językowe są w tym dobre: czytają obcą składnię, streszczają, co robi dana procedura, wskazują zależności między modułami. To realna wartość i realna oszczędność.

Gdzie obietnica wyprzedza fakty. Przeczytanie kodu to nie to samo co jego bezpieczne zastąpienie. Argument IBM-u jest tu mocny: stary system bankowy to nie tylko COBOL, ale i dziesięciolecia poprawek na żywym organizmie, integracji ze sprzętem i nieformalnych reguł biznesowych, których nie ma w żadnej dokumentacji, bo siedzą w głowach ludzi. To dokładnie ta wiedza, która wyparowuje razem z kodem leżącym nietkniętym zbyt długo. Model przeczyta linijki. Nie odtworzy tego, czego w linijkach nie zapisano.

Gdzie jest prawdziwy efekt „na już”. Paradoksalnie, najbardziej wymierny skutek AI w tej historii nie jest techniczny, tylko negocjacyjny. Sama groźba, że sztuczna inteligencja zastąpi drogich specjalistów, działa już teraz jako dźwignia – banki tną stawki „bo AI”, zanim technologia cokolwiek udowodniła na skalę. Narzędzie nie musi zadziałać, żeby zmienić układ sił. Wystarczy, że wszyscy uwierzą, że zadziała.

Puenta: to samo pytanie na moim podwórku

Piszę o COBOL-u i bankach, ale to samo pytanie zadaję sobie w znacznie mniejszej skali. Mam na blogu starą trylogię o kalendarzu w jQuery i migrację tego bloga z WordPressa na statyk – oba to konfrontacje z własnym legacy. Modele językowe były przy tym realnie pomocne: w czytaniu starego kodu, w mapowaniu zależności, w mechanicznej robocie migracyjnej. Ale decyzje, co i dlaczego zachować – kontrakt adresów URL, dane, sens – zostały moje. Bo tego akurat w kodzie nie było.

Mem o COBOL-owcach na bruku jest fałszywy w warstwie faktów, ale trafny jako lęk: rzeczywiście stoimy w momencie, w którym AI zmienia ekonomię starego kodu. Tylko że zmienia ją inaczej, niż głosi rolka – nie przez masowe zwolnienia, tylko przez powolne przesuwanie granicy między tym, co musi zrobić człowiek, a co maszyna. A najlepszą obroną przed memem – wtedy i teraz – okazało się to samo, co robię przy każdym cytowanym na tym blogu numerku: sprawdzić źródło, zanim się je powtórzy.

Aktualizacja (28 sierpnia 2026). W dniu, w którym publikowałem ten wpis, na bankier.pl ukazał się tekst pod tytułem, który mógłby być jego streszczeniem: „AI miała zabrać pracę informatykom. Stało się dokładnie odwrotnie". Liczby idą w tę samą stronę, co teza tego wpisu: 28,3 tys. aktywnych ogłoszeń rekrutacyjnych w IT (o połowę więcej niż rok wcześniej i trzykrotnie więcej niż w sierpniu 2024), a ofert wymagających znajomości generatywnej AI przybyło w pół roku o 176 procent. O COBOL-u ani słowa – ale sama inwersja mema, „AI mniej zabrała, więcej dorzuciła", właśnie potwierdziła się na danych z rynku, kilka godzin po tym, jak ją tu opisałem.